poniedziałek, 13 października 2008

O staniu pod księgarnią

Dzisiaj stałam sobie przy ulicy w centrum Krakowa, w swojej kraciastej plisowanej spódnicy i wielorybim czarnym swetrze (znaczy nie z wieloryba, tylko zamieniającym ludzi w tłuściutkie walenie) i oglądałam sobie wystawę księgarni w oczekiwaniu na umówione koleżanki. Gapiłam się i gapiłam, stojąc i stojąc, i pewnie radośnie robiłabym to przez następny kwadrans, gdyby nie pojawił się przede mną jakiś przerażający facet (koło trzydziestki, brak szyi zamaskowany zwojami żelastwa), gapiąc i gapiąc mi się w dekolt i zapytując, czy możemy "porozmawiać na osobności". Spojrzałam na niego z przerażeniem i odparłam możliwie uprzejmie (spodziewając się, że to pedofil albo jaki kidnaper, który zaraz wciągnie mnie do czarnego bmw, ukradnie i w ogóle zażąda okupu), że strasznie mi przykro, ale jestem zajęta. Spojrzał na mnie tak jakoś lubieżnie i odparł, że trudno, to innym razem, i natychmiast zniknął.
Wróciłam do gapienia się w szybę księgarni i w rekordowym czasie półtora minuty zdałam sobie sprawę, że jakiś stary palant wziął mnie właśnie za dziwkę, a ja jeszcze mówię, że mi przykro, bo jestem zajęta!
Potem się przeraziłam, bo: za tipsiarę nie, ze emo nie, za kobietę-kota nie, za Barbie nie, za pielęgniarkę nie, już nawet za brytyjskiego kujona nie można się swobodnie przebrać!
Nie wspominając o tym, że moja krucha psychika leży i kwiczy, bo ciężko jakoś przestawić się z panicznego strachu przed kupującymi dzieciom czekoladki pedofilami na paniczny lęk przed, dajmy na to, stawiającymi drinki zboczeńcami.

Aż bym założyła wątek na fm, ale się boję :)

5 komentarzy:

Dakota77 pisze...

No nie wiem, te panie tak sie nie ubieraja do pracy.

dulcynea pisze...

Właśnie dlatego tak się zdziwiłam :)

Marissa pisze...

No ciekawe o co mu chodziło.

mala9mi pisze...

No cóż muszę przyznać, że i mnie cos takiego parę razy spotkało.Zresztą moją koleżankę też.I nie to, żebym sobie pomykała w kozaczkach i mini po centrum.O nie.Szłam w sportowych butach i jeansach więc nawet specjalnie "za nic" nie byłam przebrana.
Smutne to trochę a zarazem straszne.A jak taki pan podejdzie do sprawy od strony "no jak można zgwałcić prostytutkę?"

styledigger pisze...

świat jest pełen dziwaków...i tych nieszkodliwych i tych bardzo niebezpiecznych.